Zaktualizowano lipiec 27, 2015
Z ŻYCIA WZIĘTE – pomówienie jest równoznaczne ze zbrodnią…
KILKUDNIOWE – NIEWYPRÓŻNIANIE SIĘ JEST RÓWNOZNACZNE ZE ZBRODNIĄ NA ORGANIZMIE.
Od wielu lat masowałem starszą Panią z Warszawy, która przyjeżdżała na wakacje do syna w Ustce. Miała problemy z chodzeniem, które nazwałbym wiekowe. Witalizowałem Ją jak tylko mogłem. Już po kilku masażach jej poruszanie było za każdym razem lepsze. Zawsze niezadowolona, zgnuśniała. Ciężko pracuje się z taką osobą. Gdy syn przyjeżdżał z nią na zabieg masażu, z góry mówiła, że to jej nie pomaga. Jako doświadczony terapeuta próbowałem ‘’zachować pion’’ nie komentując jej. Wiedziałem jak dużo jej pomagam, a to dla mnie świętość. Klient nasz pan to moja zasada. Jej syn powtarzał prowadząc ją do mnie: mamo, przecież chodzisz lepiej . . .
Po któryś z masaży syn zabrał mamę, a ja rozpocząłem następny masaż.
Po kilku chwilach usłyszałem łomot na schodach, bez pukania wpadł syn z krzykiem r a t o w a ć . . .w jednej chwili zrozumiałem, że stało się coś nad wyraz niezwykłego. Jednym ruchem nakryłem masowaną osobę i wybiegłem z gabinetu wraz z synem tej Pani… Biegnąc a trwało to kilka sekund, wiedziałem co się stało . . . .to była moja zawodowa i n t u i c j a .
Obok mojego gabinetu był kiosk ruchu, przy którym leżała ‘’babcia’’ z ostatniego masażu. Nie wiedzieć – skąd zebrał się cały tłum ludzi, lato było w pełni. . . Krzyknąłem do syna by chwycił mamę z jednej strony a ja z drugiej. Widziałem, że żyje. W trakcie słyszałem tylko : ‘’zabił ją masażem ’’, gdzieś kątem oka widziałem jej męża, który krzyczał: morderca a tłum mu wtórował. On zawsze z tego co wiedziałem, był przeciwny masażom i pozostawał w samochodzie.
*Gdy wciągneliśmy ‘’ babcię ‘’ (- jakby intuicyjne wiedziałem co się stało. Nic groźnego się nie stało . . . Słyszałem wciąż okrzyki tłumu. Prawie mnie nie zlinczowano ) do gabinetu -a … właściwie prosto do toalety, wszystko okazało się jasne. Reasumując tę mocną sytuację, babcia od tygodni nie mogła się w y p r ó ż n i ć. Po masażu/akupresurze nastąpiła nagła reakcja . . . Pół godziny w toalecie stało się szczęściem dla tej starszej Pani .
*A ja zostałem ‘’społecznie’’ posądzony o zabójstwo. Opinia tłumu rozeszła się po okolicy. W tym miejscu przypomnę, że plotka rozchodzi się z prędkością – 360 km na godzinę… A w dobie internetu o niebo szybciej. Plama pozostała, błoto się przylepiło.
Czasami wychodzę przed gabinet, by zaczerpnąć powietrza. W pół roku później też wyszedłem. Przechodziły akurat dwie Panie i wyrwało mi się: ‘’Panie może na masaże ? ’’–W odpowiedzi usłyszałem: już jedną Pan zabił . . .
Ten przykład musiałem o d r a b i a ć wieloma latami pracy, zobaczcie więc jak odpowiedzialna jest praca terapeuty a jak silna moc pomówienia…
Wniosek: pomówienie jest na równi ze zbrodnią.
Pisałem o tym zjawisku w dostępnej na mojej stronie internetowej książce : o sposobach na życie : „Stres fenomen naszych czasów ‘’.

Najnowsze komentarze